Oderka Opole - BKS STAL Bielsko-Biała
Oderka Opole - BKS STAL 1:1 (0:0)
Bramki: 1-0 48 min. Brzozowski, 1-1 53 min. Boczek
Żółte kartki: Deja, Rewucki - Wawrzyniak
Oderka: Bella - Surowiak, Brzozowski, Majer, Michniewicz, Sapeta (67 min Suldorf), Franek, Deja, Rewucki (68 min, Jop), Borowiec (76 min. Tyc), Ścisło
BKS: Zieliński - Baron, Gęsikowski, Boczek, Musiał, Wawrzyniak, Wojtków (72 min. Skorupski), Rejmanowski (90 min. Lech), Jurczak (88 min. Witor), Zdolski, Mrozek
Już przed meczem jasne było, że naszym piłkarzom nie będzie łatwo o kolejny komplet punktów. Beniaminek z Opola spisuję się bowiem całkiem przyzwoicie w trzecioligowej stawce, poza tym bialskiemu liderowi przyszło walczyć o punkty na wyjątkowo trudnym terenie – grząskim boisku i, nietypowo, przy sztucznym oświetleniu.
Jako pierwsi groźną akcję przeprowadzili miejscowi. Strzał jednego z graczy Oderki w 5. minucie meczu nie przyniósł jednak bramkowego efektu. Odpowiedzią bialskiej Stali była próba akcji, którą strzałem nad poprzeczką zwieńczył Bartosz Wojtków. W 17. minucie gospodarze mieli wyjątkową szansę na objęcie prowadzenia. Utrzymanie remisowego rezultatu to zasługa bramkarza Rafała Zielińskiego, który piękną i co ważne skuteczną paradą odbił uderzenie Macieja Michniewicza, zmierzające w samo okienko bramki gości. Strzałów z dystansu na przestrzeni całego spotkania opolanie mieli dużo, jednak gorzej było z ich precyzją. W tej części meczu BKS Stal jedynie za sprawą Wojciecha Musiała mógł zdobyć gola. Futbolówka po uderzeniu z 20 metrów minęła cel.
Gdy tuż po wznowieniu gry przed szansą stanął Tomasz Wawrzyniak wydawało się, że wyżej notowani goście przejmą inicjatywę. Niestety jednak swoją okazję skrzętnie wykorzystali piłkarze Oderki, choć gol dla miejscowych padł w iście kuriozalnych okolicznościach. W powstałym zamieszaniu po rzucie rożnym piłkę do naszej bramki skierował Bartosz Brzozowski. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że defensor Oderki uczynił to głową... leżąc na murawie w obrębie pola karnego. Przyjezdni wcale nie podłamali się i już pięć minut później na tablicy wyników widniał remis. Autorem wyrównującego trafienia był Tomasz Boczek, który strzałem lewą nogą z odległości 10 metrów zmusił golkipera opolskiej ekipy do kapitulacji. Do końcowego gwizdka arbitra częściej atakowali podopieczni trenera Marka Mandli, ale próby Tomasza Wawrzyniaka czy Jakuba Mrozka nie przyniosły pożądanego skutku. Gości z opresji natomiast uratował Rafał Zieliński, broniąc kąśliwe uderzenie Dominika Franka.







